| Holenderska majówka |
| Kraj: Holandia Autor: igart Dodano: 29.04.2011 | |
|
W 2008 roku weekend majowy spędziłam w Holandii. Moja przyjaciółka zaczęła tam studia i zaprosiła na 5 dni do stolicy. Zaplanowałam wszystko tak by załapać sie jeszcze na świętowanie Queens Day 30ego kwietnia co okazało się istną euforią...
W każdym razie na drugi dzień poznałam już miasto w wersji tradycyjnej, bliższej pocztówkowemu obliczu. Dzielnica czerwonych latarni zszokowała mnie nie tyle jej mieszkankami co faktem że spacerują po niej np. wycieczki japończyków z małymi dziećmi na rękach !!! Jakby to była rodzinna rozrywka! Muzea oczywiście w pełni mnie usatysfakcjonowały, zarówno Van Gogha, Rijskmuzeum, Stedelijk jak i Dom Rembrandta mają się czym pochwalić i można spokojnie spędzić w nich kilka dni. Byłam też na Placu Dam, w Begijnhof, pod Wagą miejską, na targu kwiatowym skąd wyszłam z około 30stoma cebulkami tulipanów, przepłynęłam tramwajem wodnym po kanałach, poleżałam na trawie w Vondel Parku i zjeździłam rowerem całe centrum i nie tylko. Po 3 dniach juz nawet orientowałam się w terenie więc odważyłam się trochę urozmaicić pobyt wycieczką poza Amsterdam. Jeśli chce się zwiedzić Holandię przemieszczając się pociągami to najlepiej dobrać kogoś do pary i kupić dwuosobowy bilet dobowy :) Tanim kosztem jeździsz wszystkimi liniami, kiedy ci pasuje i gdzie. Wsiadając i wysiadając w Hadze, Utrechcie, Delft i Rotterdamie spędziłyśmy z moją przyjaciółką aktywnie calutki dzień. Pierwszy postój był w Utrechcie, widziałam tam ogromną Domkerk czyli katedrę z XIII wieku i jej piaskową wersję w ogrodzie na plebanii. Zrobiłyśmy też kilka zdjęć w urokliwych zaułkach kanałów ( o wiele przytulniejszych, jeśli można tak nazwać kanały, niż w Amsterdamie) a na koniec trafiłyśmy na latający spodek UFO, który przycupnął na budynku urzędu miejskiego :) Kolejne miejsce na trasie to Haga, tam z tęsknoty za latem spędziłyśmy trochę czasu leniuchując na plaży Scheveningen nad morzem Północnym. Obowiązkowo obeszłyśmy Pałac Królewski i siedzibę Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Na muzea nie było już niestety czasu, ale znalazła się chwila na relaks wśród stokrotek w parku miejskim. Dalej było Delft - miasto Jana Vermeera i fajansu. Tam też namierzyłam pierwszy prawdziwy holenderski nadal działający wiatrak !!! A naszą podróż zamykała wizyta w mieście portowym Rotterdamie. Obowiązkowo Europoort i pomnik mężczyzny z wyrwanym sercem - symbol miasta które straciło wiele w trakcie wojny. I ciekawa architektura domów KUBIKÓW oraz budynku "Kredki". Póżnym wieczorem wróciłyśmy wyczerpane do Amsterdamu, ale za to pełne wrażeń! I mogę już chyba uznać że Holandię mam zaliczoną :) ![]() KuchniaDla wielbicieli nietypowych połączeń smaków Holendrzy przewidzieli masę jabłkową - smarowidło z dodatkiem bodajże octu balsamicznego jest idealne do kanapek z... żółtym serem!
Sam wybór serów oczywiście znakomity, na wytrwałych bywalców porannych targowisk poza tradycyjnych serem 3 letnim z dodatkiem majeranku czekają też sery 5 letnie i starsze o smaku musztardy lub whisky! ![]() WydarzeniaPolecam przekonać się na własne oczy jak Holendrzy czczą urodziny swojej królowej i wybrać się do Holandii 30 kwietnia!
Podziel się
|
Ustaw jako ulubiony
Odsłon: 840 Musisz się zalogować, aby dodać komentarz, zarejestruj się jeśli jeszcze nie masz konta
|