Ryanair nie wpuścił jej do samolotu. Wymarzony wyjazd zakończył się przy bramce

Podróż na Lanzarote miała być zwykłym, słonecznym wyjazdem po miesiącach pracy i czekania na odpoczynek. Rachael Norton-Voysey dotarła na lotnisko w Birmingham w Wielkiej Brytanii, przeszła kolejne etapy podróży i razem z koleżanką była już przy bramce, gotowa do wejścia na pokład samolotu Ryanaira. Wtedy usłyszała decyzję, która w jednej chwili przekreśliła cały plan. Zamiast lotu na Wyspy Kanaryjskie był powrót pociągiem do domu i poczucie, że wakacyjny wyjazd skończył się, zanim naprawdę się zaczął.

Sprawa dotyczy podróży zaplanowanej na 4 czerwca 2026 roku. 33-letnia mieszkanka Erdington w Birmingham miała lecieć z Birmingham Airport na Lanzarote na kilkudniowy odpoczynek ze swoją koleżanką.

Wyjazd miał kosztować £700, czyli w przeliczeniu około 3500 zł. Dla wielu osób to kwota, której utrata boli tym bardziej, gdy problem pojawia się dopiero w ostatnim momencie, już przy wejściu do samolotu.

Decyzja zapadła dopiero przy bramce

Rachael Norton-Voysey twierdzi, że do problemu doszło dopiero wtedy, gdy przy bramce podała paszport pracownikom przed wejściem na pokład. Według jej relacji usłyszała, że nie zostanie wpuszczona do samolotu, ponieważ dokument jest uszkodzony.

Chodziło o niewielkie rozdarcie na stronie ze zdjęciem. Kobieta przekonuje, że miało ono około 1,5 cm i znajdowało się po prawej stronie strony ze zdjęciem, nie zasłaniając żadnych danych ani fotografii.

Zdjęcia dokumentu mają pokazywać rozdarcie biegnące przy krawędzi strony. Rachael podkreśla jednak, że nie przechodziło ono przez informacje zapisane w paszporcie i nie uniemożliwiało odczytania danych.

Mimo to pracownicy Ryanaira mieli odmówić jej podróży. Koleżanka kobiety mogła polecieć sama, ale nie chciała jechać bez niej, dlatego obie zrezygnowały z wyjazdu.

„Musieliśmy patrzeć, jak wszyscy wchodzą do samolotu”

Rachael opisała sytuację jako bardzo przykre doświadczenie. Jak mówiła, obie dotarły już tak daleko, że decyzja przy bramce była dla nich szokiem.

„To było druzgocące dla nas obu. Dotarłyśmy do bramki, podałam paszport, żeby wejść do samolotu, a pracownik powiedział, że jest rozdarty i że nas nie przepuszczą” – relacjonowała.

Kobieta przyznała, że w tamtym momencie poczuła, jakby „żołądek jej opadł”, bo od razu zrozumiała, że wyjazd się nie odbędzie. Dodała, że po takiej decyzji nie było już miejsca na dyskusję.

Według jej relacji obie musiały siedzieć i czekać, aż zakończy się boarding. Następnie zostały odprowadzone z powrotem, a wcześniej patrzyły, jak inni pasażerowie wchodzą na pokład samolotu lecącego na Lanzarote.

Paszport był używany przez lata

33-latka twierdzi, że była całkowicie zaskoczona, ponieważ wcześniej wielokrotnie podróżowała z tym samym paszportem. Dokument miała od ośmiu lat i nie wiedziała, kiedy dokładnie doszło do uszkodzenia.

Przypuszcza, że rozdarcie mogło powstać podczas jednej z wcześniejszych podróży zagranicznych. Ponieważ wróciła wtedy do Wielkiej Brytanii bez problemu, nie uznała tego za coś, co mogłoby uniemożliwić kolejny lot.

„Podróżowałam na tym paszporcie od dawna. To naprawdę małe rozdarcie. Nie jest na żadnych danych i niczego nie zasłania” – mówiła Rachael.

Dodała też, że rozumie, skąd mogła wynikać decyzja przewoźnika, ale jej zdaniem była ona zbyt surowa. Według kobiety nawet pracownik imigracyjny, który odprowadzał ją z powrotem przez lotnisko, miał stwierdzić, że potraktowano ją ostro.

Rządowe zasady są jasne

Choć sprawa może wydawać się błaha dla osób, które patrzą wyłącznie na wielkość rozdarcia, brytyjskie zasady dotyczące paszportów są jednoznaczne. Na stronie rządowej podano, że uszkodzony paszport trzeba wymienić, ponieważ podróż z takim dokumentem może nie być możliwa.

HM Passport Office, czyli brytyjskie biuro paszportowe, uznaje paszport za uszkodzony między innymi wtedy, gdy którakolwiek ze stron jest rozdarta, przecięta albo jej brakuje. Oznacza to, że nawet niewielkie uszkodzenie może stać się powodem odmowy podróży.

W praktyce decyzja może zapaść dopiero na lotnisku, a pasażer może dowiedzieć się o problemie przy odprawie, kontroli dokumentów albo tuż przed wejściem na pokład. To właśnie ten ostatni scenariusz spotkał Rachael.

Ryanair odpowiada na zarzuty

Po zdarzeniu Rachael złożyła skargę. W piśmie miała wskazać, że jej zdaniem decyzja była „trochę niemiła” i że przewoźnik powinien działać bardziej konsekwentnie, skoro wcześniej ten sam paszport nie uniemożliwiał jej podróży.

Ryanair nie zgodził się jednak z zarzutami. Rzecznik linii przekazał, że pasażerce prawidłowo odmówiono podróży z Birmingham na Lanzarote 4 czerwca, ponieważ jej paszport był uszkodzony, a tym samym nie był ważny do podróży.

Stanowisko przewoźnika pokazuje, że linie lotnicze mogą traktować takie przypadki bardzo rygorystycznie. Dla pasażera oznacza to, że nawet drobne uszkodzenie dokumentu może wystarczyć, by planowany wyjazd zakończył się jeszcze na lotnisku.

Teraz ostrzega innych pasażerów

Rachael i jej koleżanka mają nadzieję, że polecą na Lanzarote we wrześniu, ponieważ udało im się przełożyć pobyt w Airbnb. Doświadczenie z czerwca sprawiło jednak, że kobieta zaczęła ostrzegać innych podróżnych przed podobną sytuacją.

Podkreśla, że każdy powinien sprawdzić paszport dużo wcześniej, a nie dopiero w dniu wylotu. Zwraca też uwagę na znaczenie etui na paszport i ubezpieczenia podróżnego.

„Kiedy dostanę nowy paszport, będę go trzymać bezpiecznie i kupię jedno z tych etui na paszport. Każdy powinien sprawdzić swój paszport odpowiednio wcześniej, włożyć go do etui i mieć ubezpieczenie podróżne, bo my go nie miałyśmy, a mogło nam trochę pomóc” – mówiła.

Jej najważniejsza rada dla innych pasażerów jest prosta: nie zakładać, że skoro dokument przeszedł kontrolę wcześniej, przejdzie ją także następnym razem. Jak stwierdziła, paszport może być akceptowany „dziewięć razy na dziesięć”, ale ten jeden raz może zrujnować cały wyjazd.

Back To Top