Ryanair nie chciał wypłacić pieniędzy za opóźniony lot. Dopiero jeden krok zmusił linię do zmiany decyzji

Wielu pasażerów po odrzuconej reklamacji rezygnuje z dalszej walki o odszkodowanie. Okazuje się jednak, że przewoźnicy nie zawsze mają rację, a konsekwencja może przynieść zaskakujący efekt. Przekonał się o tym pan Rafał, który po problematycznym locie Ryanaira z Krakowa do Niemiec przez wiele miesięcy próbował odzyskać należne pieniądze.

Historia zaczęła się od pozornie zwykłego opóźnienia samolotu. Z czasem sytuacja przerodziła się jednak w wielogodzinną podróż przez kilka niemieckich miast i batalię z linią lotniczą. Dopiero jeden ruch sprawił, że Ryanair ostatecznie zmienił stanowisko — podaje onet.pl.

Lot z Krakowa miał trwać półtorej godziny

Do zdarzenia doszło w lipcu ubiegłego roku. Pan Rafał podróżował liniami Ryanair z lotniska Kraków-Balice do Memmingen w Niemczech. Samolot miał wystartować o godz. 20.25, a cały lot według planu miał potrwać około 1,5 godziny.

Problemy zaczęły się jeszcze przed wejściem na pokład. Pasażerowie najpierw usłyszeli informację o dwugodzinnym opóźnieniu, a później przekazano im, że poślizg będzie jeszcze większy. Ostatecznie samolot wystartował z dużym opóźnieniem, ale to nie był koniec komplikacji.

Lądowanie zostało przerwane tuż przed lotniskiem

Jak relacjonował pan Rafał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, podczas zniżania do lądowania pilot nagle przerwał podejście. Chwilę później przekazał pasażerom, że lotnisko w Memmingen nie przyjmie już samolotu, ponieważ maszyna spóźniła się o osiem minut.

Pasażer zwraca uwagę, że jeszcze przed odlotem zapewniano podróżnych, iż samolot zostanie przyjęty mimo opóźnienia. Zamiast lądowania w docelowym miejscu maszyna została jednak skierowana do Kolonii, oddalonej od Memmingen o około 600 kilometrów.

Podróż trwała prawie 12 godzin

Po lądowaniu w Kolonii pasażerowie przez około godzinę czekali na autobusy podstawione przez przewoźnika. Dopiero około godz. 3 nad ranem rozpoczął się wielogodzinny przejazd do Memmingen.

Ostatecznie podróżni dotarli na miejsce o godz. 10.47. Oznacza to, że cała podróż z Krakowa zajęła niemal 12 godzin zamiast planowanych 90 minut.

Ryanair odrzucił reklamację pasażera

Po zakończeniu podróży pan Rafał złożył reklamację i wystąpił o odszkodowanie w wysokości 250 euro, czyli około 1070 zł według obecnego kursu. Taka kwota wynika z unijnych przepisów dotyczących opóźnionych lotów.

Zgodnie z rozporządzeniem UE pasażer może otrzymać odszkodowanie, jeśli dotrze do miejsca docelowego co najmniej trzy godziny później, a opóźnienie wynika z przyczyn leżących po stronie przewoźnika.

Ryanair odmówił jednak wypłaty pieniędzy. Linia tłumaczyła, że doszło do „nieoczekiwanych i nadzwyczajnych okoliczności”, na które przewoźnik nie miał wpływu. Według odpowiedzi chodziło o „nieoczekiwane zamknięcie pasa startowego lub terminalu lotniska”.

Sprawa trafiła nawet do Urzędu Lotnictwa Cywilnego

Pan Rafał nie zgodził się z argumentacją przewoźnika. Jak podkreślał, samolot wystartował już z dużym opóźnieniem, więc załoga miała świadomość ryzyka, że nie zdąży przed zamknięciem lotniska.

Sprawa została skierowana do Rzecznika Praw Pasażera działającego przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Instytucja zaproponowała Ryanair wypłatę odszkodowania w wysokości 250 euro, jednak przewoźnik nie zaakceptował tej propozycji.

Na tym etapie wielu pasażerów prawdopodobnie zakończyłoby walkę o pieniądze. Pan Rafał zdecydował się jednak pójść krok dalej.

Jeden krok sprawił, że linia zmieniła zdanie

Pasażer złożył pozew w sądzie powszechnym. Sędzia zobowiązał linię lotniczą do przedstawienia odpowiedzi na pozew. Jak relacjonuje „GW”, już trzy miesiące później Ryanair przesłał wiadomość, w której poinformował, że „uznaje powództwo w całości”.

Linia poprosiła jednocześnie o numer konta do wykonania przelewu należnego odszkodowania.

Pan Rafał podkreśla, że wiele osób po pierwszej odmowie rezygnuje z dalszego dochodzenia swoich praw. Jego zdaniem warto jednak być konsekwentnym, ponieważ przewoźnicy nie zawsze mają podstawy do odrzucania reklamacji.

Back To Top