Sytuacja na europejskich lotniskach zaczyna się komplikować w sposób, który jeszcze niedawno wydawał się mało prawdopodobny. Problemy z dostępem do paliwa lotniczego, dotąd kojarzone raczej z odległymi regionami świata, pojawiły się teraz bliżej niż wielu podróżnych mogło się spodziewać. Co więcej, pierwsze sygnały wskazują, że to dopiero początek szerszego zjawiska. W tle są zarówno napięcia geopolityczne, jak i wzmożony ruch turystyczny.
Najbardziej odczuwalne skutki pojawiły się we Włoszech, gdzie jedno z lotnisk musiało podjąć bezprecedensową decyzję. Choć oficjalnie sytuacja ma charakter tymczasowy, eksperci branży lotniczej zwracają uwagę, że konsekwencje mogą być znacznie szersze. Szczególnie dla pasażerów podróżujących z Polski.
Lotnisko w Brindisi ogłasza brak paliwa dla samolotów
Lotnisko w Brindisi w regionie Apulia jako pierwsze w Europie poinformowało o braku paliwa lotniczego dla samolotów pasażerskich. Decyzja została ogłoszona w poniedziałek, a ograniczenia mają obowiązywać co najmniej do wtorku w południe.
Według komunikatu dostępne są jedynie bardzo ograniczone ilości paliwa, które przeznaczono wyłącznie dla lotów państwowych, ratunkowych oraz medycznych. Oznacza to, że standardowe operacje pasażerskie muszą zostać dostosowane do nowych warunków.
Linie lotnicze zostały poproszone o tankowanie większej ilości paliwa jeszcze na poprzednich lotniskach. Chodzi o to, aby maszyny mogły nie tylko dolecieć do Brindisi, ale także bezpiecznie wrócić bez konieczności tankowania na miejscu.
Kryzys paliwowy i napięcia na Bliskim Wschodzie w tle
Problemy z paliwem nie pojawiły się przypadkowo. Ich źródłem jest trwający kryzys na Bliskim Wschodzie oraz blokada cieśniny Ormuz, która ma kluczowe znaczenie dla dostaw surowców energetycznych do Europy.
Szacuje się, że przez tę trasę trafia nawet około 30 procent paliwa lotniczego wykorzystywanego na kontynencie. Zakłócenia w tym rejonie niemal natychmiast przekładają się na logistykę i dostępność paliwa w Europie.
Dodatkowym czynnikiem jest zwiększony ruch lotniczy w okresie wielkanocnym. Większa liczba lotów oznacza większe zapotrzebowanie na paliwo, co w połączeniu z ograniczeniami dostaw szybko prowadzi do problemów.
Ograniczenia pojawiają się także na innych lotniskach
Brindisi nie jest jedynym miejscem, gdzie wprowadzono nadzwyczajne środki. Kolejne włoskie lotniska również zaczęły ograniczać dostęp do paliwa dla samolotów.
W ostatnich dniach limity w tankowaniu wprowadzono między innymi w:
- Reggio Calabria
- Pescara
Wcześniej podobne działania objęły także większe porty lotnicze, takie jak Wenecja Treviso, Wenecja Marco Polo, Mediolan Linate oraz Bolonia. Ograniczenia na części z nich obowiązują co najmniej do 9 kwietnia 2025 roku.
Loty z Polski mogą odczuć skutki sytuacji
Problemy z paliwem mogą mieć bezpośredni wpływ na pasażerów podróżujących z Polski. Lotnisko w Brindisi obsługuje bowiem regularne połączenia z kilku polskich miast.
Do Apulii można dolecieć między innymi:
- z Gdańska i Wrocławia liniami Ryanair
- z Modlina i Katowic liniami Wizz Air
Choć na razie nie ma informacji o masowych odwołaniach lotów, istnieje ryzyko opóźnień, zmian w rozkładach oraz konieczności technicznych międzylądowań w celu uzupełnienia paliwa.
Linie lotnicze starają się minimalizować utrudnienia, jednak przy tak dynamicznej sytuacji wiele zależy od dalszego rozwoju wydarzeń na rynkach paliwowych i w regionach objętych napięciami.