Podróże Wyprawy Afryka Maroko Ceuta- hiszpański kawałek Afryki
Ceuta- hiszpański kawałek Afryki
Kraj: Maroko Autor: pawlito    Dodano: 27.03.2011

Ceuta to hiszpańskie terytorium w Afryce, do którego rości pretensje Maroko, tak jak Hiszpanie mają pretensje do Brytyjczyków o Gibraltar.

Zresztą Ceuta i Gibraltar to dwa niewielkie terytoria położone naprzeciw siebie i strzegące strategicznego miejsca, jakim jest Cieśnina Gibraltarska. Hiszpania oprócz Ceuty ma jeszcze niewielką Melillę, położoną nieco dalej na wschód- też na kontynencie afrykańskim otoczone przez Maroko i z dostępem do morza. O tych terytoriach od czasu do czasu słychać w światowych mediach. Ostatnio było to kilka lat temu, gdy na położonych u wybrzeży Maroka maleńkich, niezamieszkanych na stałe wysepkach należących do Hiszpanii, pojawili się żołnierze marokańscy. W telewizji (polskiej także) pokazywano i mówiono o mobilizacji hiszpańskiej armii, szykującej się do odbicia wysepek. Obawiano się, że konflikt o małe wysepki, które na stałe zamieszkiwało kilka kóz, może przerodzić się w wojnę. Na szczęście Marokańczycy się wycofali i sprawa ucichła. Innym razem dość głośno było w czasie, gdy Ceutę odwiedziła głowa państwa hiszpańskiego, czyli król. Od razu w mediach zaczęło huczeć, że wielu Marokańczyków i inna ludność arabska protestuje, a wizyta jest prowokacją dla Arabów. Tak to bywa z takimi terytoriami- jest to dobry argument zwrócenia uwagi całego świata na jakieś rzeczy, choć intencje mogą być całkiem odmienne (np. odwrócenie uwagi opinii publicznej od wewnętrznych problemów). Tak czy inaczej, będąc w południowej Hiszpanii nie mogłem nie zobaczyć Ceuty. To niewielkie terytorium ma stałe połączenie promowe z hiszpańskim miastem Algeciras. Kursują tam dość często promy i jeden dzień wystarczy, by zwiedzić Ceutę, a wieczorem przybyć ponownie do Europy. Dojeżdżając do Algeciras spotkacie wiele reklam, które oferują sprzedaż biletów, jednak nie dajcie się zwieść- są one dużo droższe, niż te, które są do nabycia w kasach biletowych. Nawet kilkaset (a może kilkadziesiąt) metrów od kasy jest biuro oferujące bilety za promocyjną cenę, czyli półtora razy drożej. Nie ma też obawy, że biletów braknie- promy są duże, a miejsc mnóstwo. Byłem tam w szczycie sezonu. Opuszczając Hiszpanię kontynentalną kontrola jest pobieżna, jednak wracając, każdy dokument tożsamości był skrupulatnie przeglądany (był to pierwszy raz, gdy musiałem okazać paszport, choć przejechałem już całą Europę, tj. z Polski do Hiszpanii). Wysiadając w porcie prawdopodobnie natkniecie się na taksówkarza, który zaoferuje swoje usługi. Idąc przez holl, konsekwentnie odmawiałem, a ostatnią ceną jaką usłyszałem było 2 Euro. Gdybym się zdecydował, to na pewno doliczyłby „coś”, ale nie ma to zresztą znaczenia gdyż, aby zwiedzić Ceutę nie potrzeba samochodu. Ja przeszedłem na piechotę całą wzdłuż i wszerz i jeszcze spokojnie starczyło mi czasu, żeby się wykąpać i poopalać. Tak naprawdę, to tam nie bardzo jest gdzie jechać, bo wszędzie jest blisko. Ale samo miejsce jest wspaniałe. Odmienne też od kontynentalnej części Hiszpanii. Czuć tu ducha Orientu. Można chyba powiedzieć, że to jeden wielki arabski plac targowy, gdzie można kupić każdy towar ze wschodu lub zachodu o jakim się zamarzy (ja kupiłem fajkę wodną, siostra torebkę z wielbłądziej skóry o wschodnich motywach- oczywiście w sklepie arabskim).

W mieście znajduje się wiele historycznych budowli, głównie o charakterze obronnym. Zabudowa arabska miesza się z hiszpańską. W kościele katolickim, przy centralnej części miasta na ołtarzu jest obraz z Matką Boską, która jest murzynką- Matka Boska Afrykańska (pierwszy raz taki widziałem, chociaż na naszą tzn. jasnogórską też się mówi „Czarna Madonna”- jestem z Częstochowy ;)). Jest też wiele pomników- część z nich jest z metalu i można na nie wchodzić robiąc sobie zdjęcia, ale trzeba uważać, żeby się nie poparzyć. Ja tego właśnie doświadczyłem, dotykając gołymi rękoma rozgrzanego żelastwa. A słońce tam naprawdę grzeje. Przy ulicach znajduje się wiele ulicznych sklepików oferujących mnóstwo dziwnych rzeczy do jedzenia. Nie kupujcie ich dużo, bo mogą nie być przez nas zjadliwe. Ja kupiłem jakąś kostkę czegoś i było to takie słodkie, że nawet ja, który uwielbiam słodkości, nie mogłem sobie z tym poradzić.

Przy ulicach można spotkać wiele bardzo brudnych samochodów (po stronie europejskiej jest tak samo), jednak nie świadczy to o długim nie myciu samochodu. Po kilku dniach są one całe w pyle, którego jest tu dużo w powietrzu, ze względu na bliskość Sahary. Gdy w porcie Algeciras zażartowałem do siostry, że te zakurzone auta, to pozostałości po Europejczykach, którzy już nie powrócili, to chciała oddać bilety i nie jechać do jednego z ciekawszych miejsc naszej wycieczki. Na szczęście zdołałem ją w końcu przekonać ;)

I wreszcie plaża w Ceucie. Prawdę mówiąc wchodząc do wody nawet po bardzo męczącym dniu, momentalnie odchodzi mi całe zmęczenie. Takie miejsca zawsze kojarzyć mi się będą z relaksem i czymś miłym. Byłem tam może 2 godzinki i dla mnie było super, ale przy dłuższym pobycie pewnie bym trochę narzekał. Zamiast piasku, drobne szare kamyczki. Poza tym, ok. Morze ciepłe, dziewczyny topless (tylko jedna, ale zawsze to milej), prysznic. Dla niewtajemniczonych powiem tylko tyle, że prysznic nad ciepłym morzem jest potrzebny, gdyż po wyjściu z morza jesteśmy w soli, która, jak się jej nie zmyje, może być upierdliwa (oczy, itp.).

Podsumowując, jak chcesz zobaczyć trochę wschodu i być w Afryce, nie opuszczając terytorium kraju UE- jedź do Ceuty. Tam nawet koty są inne- patrz zdjęcie.

Pieniądze

1 Euro= 100 cents

Ludzie

Mieszanka arabsko- europejska

Pogoda

Słonecznie

Dojazd

Prom z Algeciras (Hiszpania)
Musisz się zalogować, aby dodać komentarz, zarejestruj się jeśli jeszcze nie masz konta

busy
 
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

pawlito

pawlito jest z nami od: Poniedziałek, 22 Luty 2010.

Zobacz inne relacje tego podróżnika


Zobacz fotki z wyprawy

Facebook API keys need to be provided to have Facebook connect work